Zarząd Fundacji WARTA GOLDENA

1. Warna STRZELECKA – Prezes

2. Ewa MELLER – Wiceprezes

Rada Fundacji WARTA GOLDENA

1.  Katarzyna KOSIŃSKA – Przewodnicząca Rady Fundacji | Dział Adopcji

2. Ida SCHILING – Członkini Rady Fundacji | Dział Domów Tymczasowych

3. Paulina POLICEWICZ – Członkini Rady Fundacji | Dział Przyjęć Psów do Fundacji

 

Warna STRZELECKA – Prezes Fundacji – opiekunka goldena PYPCIA i goldenki DALI

 

Laszka pojawiła się w moim rodzinnym domu jeszcze zanim przyszłam na świat. Owczarek szkocki collie o rodowodowym imieniu Agni. Nie wiem z jakiej hodowli pochodziła, nikt tego nie pamięta. Laszka była psem wyjątkowym. Była nie tylko pierwszym i najważniejszym w moim życiu zwierzęciem, ale także wielkim, szczególnym przyjacielem i nauczycielem psiego świata. Odeszła gdy miałam 10 lat i do dziś odwiedza mnie w snach.

 

Później towarzyszyły mi inne psy, na dłużej lub krócej i każdy z nich ma miejsce w moim sercu i mojej pamięci.

 

Przyszedł rok 2002, bardzo ciężki dla mnie rok. Brakowało mi bratniej duszy. Brakowało mi ciepła, miłości, piękna, uczucia że jestem komuś potrzebna. Nie miałam kim się zająć, nie miałam z kim obcować, nie miałam z kim pojechać na wakacje. Odebrano mi możliwość wykonywania mojej ulubionej pracy. Czułam się bardzo samotna. Wtedy zdecydowałam się na kupno goldena nie wiedząc, że ta decyzja odmieni całe moje życie.

 

 

Beza, czyli Fortuna z Reksiowej Komajdówki urodziła się 6 marca 2002 r. Była nietypowym goldenem, ponieważ nie pływała. Kochała za to nosić, najbardziej swój kocyk, ale również teczkę swego pana. Była płochliwa i szczekliwa, raczej nieufna, lubiła pieszczoty. Była koszmarnym łakomczuchem. Najbardziej lubiła drożdżowe ciasto. Chorowała na dysplazję stawów biodrowych, miała osteofity, przeszła babeszjozę oraz miała usunięty guz złośliwy skóry, cierpiała również na spondylozę kręgosłupa. Przeżyłyśmy razem 9 lat.

 

Choroby Bezy oraz mojego drugiego goldena – Nero, który trafił już do mnie poprzez adopcję w kwietniu 2006 roku, pchnęły mnie do chęci stworzenia fundacji pomagającej goldenom oraz do ukończenia studiów podyplomowych o psach na SGGW w Warszawie. W 2005 roku wpadłam na pomysł utworzenia „Bazy Golden Retriever w Polsce”, która cały czas działa w sieci. W 2008 roku zostałam współtwórczynią pierwszej fundacji pomagającej goldenom w Polsce, a w sierpniu 2010 wraz z przyjaciółmi powołaliśmy do życia Fundację Warta Goldena. Przez 4,5 roku była z nami adoptowana z fundacji SABA, która nie była goldenem, lecz hovawartem, dzięki czemu dowiedzieliśmy się sporo o tej rasie.

 

Dziś mieszka z nami adoptowany z fundacji Pypeć oraz również adoptowana z fundacji Dala.

 

Staram się zdobywać wiedzę na studiach podyplomowych oraz seminariach, która pomagają mi w lepszej pracy w fundacji.

 

 

Ewa MELLER – Wiceprezes Zarządu fundacji –  opiekunka goldenów CINDY, MARLEYA i DAISY

Nie będę chyba oryginalna pisząc, że u mnie zwierzaki też były obecne od czasów dzieciństwa… różnica jest tylko taka, że Cindy to mój pierwszy „prywatny” psiak.

 

Ale … zacznijmy od początku… od małego przewijały się głównie chomiki, koty, rybki i psy znajomych lub na chwilkę przygarnięte z ulicy… jakoś już wtedy nie potrafiłam obojętnie przejść obok błąkającego się szkraba…

 

Z Goldenami moja przygoda zaczęła się w 2001 roku jak mój brat kupił szczeniaka i niestety nie mógł się mnie wtedy z domu pozbyć… no chyba, że był czas spacerku to wychodziłam… ale z jego Abrą i tak Abra zaczęła ze mną na wakacje jeździć ale to i tak nie było to samo bo musiałam ją do brata odstawiać… Niestety Abra odeszła od nas w 2009 roku.. przez strasznego kleszcza…

 

I tak żyłam błąkając się aż na początku roku kiedy to znajoma zostawiła u mnie na ponad 2 tygodnie swojego pisaka Biszkopta… pomimo tego, że wiedziałam że Bibi ma domek nie potrafiłam go tak łatwo oddać… już prawie namówiłam znajomą do oddania mi swojego złociaka ale ona się nie ugięła i poleciła mi poszukać jakiś psiaków w potrzebie… no i tym sposobem niebawem w moim domku pojawiła się zbłąkana Cinduśka… jak już na dobre się zapoznałyśmy pojawiła się kolejna duszyczka… młody gniewny… MarleyJ no i teraz żyjemy sobie szczęśliwie, hasamy po łąkach, lasach, jeziorach…

 

Przez pewien czas żyła z nami adoptowana też goldenka BEZA, która chorowała na padaczkę. W 2017 roku odeszła niestety za Tęczowy Most. 

 

 

Katarzyna KOSIŃSKA – Przewodnicząca Rady Fundacji – Dział Adopcji – Opiekunka goldena FURIO

Jako mała dziewczynka szalałam na punkcie wszystkich zwierząt. Każdy kot i piesek spotkany na ulicy musiał być nakarmiony, wygłaskany i wyprzytulany.

 

Pragnienie bliskości zwierząt nie zostało zaspokojone przy moim pierwszym psie. Eta, Cocker Spaniel – wówczas moja rówieśniczka, była kochanym, ale trudnym i czasem agresywnym psem. Spędziła z nami całe swoje życie, ale jej niezależność nie pozwoliła nam nigdy poczuć jak cudowna może być psia miłość.

 

Tej udało mi się doświadczyć dopiero przez kolejne 18 lat wspólnego dorastania z jamniczką długowłosą – Gapą. Ta mała piękność potrafiła całkowicie zawładnąć sercem i podporządkować sobie całą rodzinę. Towarzyszyła nam zawsze i wszędzie, obdarowując nas wieloma cudownymi chwilami. Wyjątkowo trudna i wyczerpująca opieka, którą sprawowaliśmy podczas psiej starości naszej „jamniczanki” jeszcze bardziej uwrażliwiła mnie na krzywdę i dobrostan zwierząt. Po jej śmierci nie mogłam sobie nawet wyobrazić, że kiedykolwiek miałabym przeżyć te wszystkie emocje jeszcze raz i narazić się na taki ból po stracie przyjaciela.

 

Dopiero 4 lata później postanowiłam być domem tymczasowym dla jakiegoś psiaka – z potrzeby pomocy jakiemuś włochaczowi, a także z tęsknoty za tymi pięknymi czarnymi oczami, ale przede wszystkim dlatego, że uświadomiłam sobie jak wiele psów jest porzucanych i potrzebujących pomocy. Przykładem tego jest Miśka – znaleziona w okresie wakacyjnym na polnej drodze obok worka karmy Owczarka Niemiecka (dziś szczęśliwa u moich rodziców).

 

Znajomość z Wartą Goldena rozpoczęłam od przyjęcia jako DT Furiasa – młodego, przeuroczego łobuziaka o niespożytej energii. Aby jak najlepiej się nim zająć zaczęłam się zagłębiać w tematy wychowywania psów, rozładowywania energii, eliminacji nadpobudliwości i lęków u Goldenów. Musiałam również zreorganizować cały tryb życia i zmienić swoje podejście do futrzaków z typowego mojego „kizi mizi” na bycie przewodnikiem, gdyż Furias potrafi wykorzystać swoją urodę i wejść na głowę.

 

Warta Goldena od początku wydawała mi się organizacją rzetelną, która jest otwarta na potrzeby zwierząt i realizuje zamierzone działania, dlatego od dawna śledziłam jej historię na facebooku. Teraz, gdy przekonałam się jak pomocni, otwarci i słowni są jej członkowie pragnę stać się tego częścią, dalej rozwijać swoją wiedzę i wykorzystać swoją energię aby pomóc Złotkom.

 

Ida SCHILING – Członkini Rady Fundacji – Dział Domów Tymczasowych – Opiekunka goldena AXELA

Posiadanie psa było moim marzeniem od kiedy pamiętam. Niestety, rodzice nie podzielali mojego entuzjazmu, dlatego musiałam poczekać aż do wyprowadzki na swoje. Mniej więcej w tym czasie mój kuzyn kupił szczeniaka goldena, którego od małego tresował z wizją pracy w straży pożarnej. Nie muszę chyba tłumaczyć, że zakochałam się w tej rasie od pierwszego wejrzenia.

 

Wcześniej udzielałam się również w schronisku, pomagając w wolnych chwilach wyprowadzać psy na spacer i bardzo chciałam dalej pomagać psiakom z trudniejszą przeszłością. Wtedy przypadkiem w internecie znalazłam Wartę Goldena.

 

Plan był taki, że będę przyjmować kolejne psy w ramach domu tymczasowego, ale dość szybko Axel skradł moje serce i nie było mowy, żebym mogła go komukolwiek oddać. Dzisiaj nie wyobrażam sobie dnia bez pobudki z jego nochalem przed twarzą. Chcę się edukować w kwestii opieki, szkolenia i komunikacji z psami, a także pomagać kolejnym złotkom znaleźć swój idealny dom.

 

 

Paulina Policewicz – Członkini Rady Fundacji – Dział Przyjęć Psów do Fundacji – opiekunka labradora Larego

Psy zawsze były moim ulubionym gatunkiem zwierząt – miłość zaszczepili we mnie rodzice i babcia, właścicielka jamnika giganta Alfa.

 

Alf był moim przewodnikiem w dzieciństwie i jego odejście było bolesnym doświadczeniem. Później w naszym domu pojawiły się bassety – wspaniałe uparciuchy, które sprawiły, że całą rodziną zainteresowaliśmy się kynologią. Kiedy wyprowadziłam się od rodziców doskwierał mi brak psiej obecności na co dzień – najpierw były studia, później praca, i wieczny brak czasu, zabieganie.

 

Dopiero w dobie koronawirusa, widząc, że wiele fundacji również przechodzi ciężki okres, zdecydowałam, że to już ten moment i tak oto pojawił się w moim życiu Lary – mieszanka goldena z labradorem o ogromnym sercu i niewyczerpanych pokładach miłości do człowieka. Z Larym, który ma problem z lękiem separacyjnym, zaczęłam pracować z behawiorystą i pogłębiać wiedzę o psim zachowaniu. Wiem, że to dopiero początek naszej wspólnej przygody. Fundacja wykonuje niesamowitą pracę, ratując tak wiele niesamowitych psiaków. Cieszę się, że mogę w tym uczestniczyć.