Kultura i edukacja
W naszym społeczeństwie odchodzenie jest jednym z tabu, których się nie dotyka. Boimy się śmierci, nie rozumiemy jej, nie wiemy, jak zachować się w jej obliczu, zastanawiamy się czy jest coś dalej. A przecież każde życie kiedyś dobiega kresu. Taka jest kolej rzeczy i bez względu na to jak mocno będziemy ten fakt wypierać, każdemu z nas przyjdzie się z tym zmierzyć. Ale my, opiekunowie zwierząt, mierzymy się z tym częściej niż ci, którzy nie dzielą z nimi swojego życia. I nie, wcale nie jest nam lżej, kiedy żegnamy kolejnego czworonoga. Boli tak samo i nie ma sposobu, by przygotować się na tę chwilę. Spotykamy się często z niezrozumieniem lub nawet oburzeniem, że przeżywamy żałobę po utracie przyjaciela. „To tylko pies”, „Kup sobie drugiego kota” – znacie to, prawda?
Tymczasem jest to dla nas tak potworne przeżycie, że ukuliśmy sobie miękkie określenie na śmierć zwierzęcia. Nie mówimy, że mój pies umarł, nie wypowiadamy tych strasznych słów. Mówimy, że mój pies odszedł za Tęczowy Most. I nieważne czy stało się to nagle, czy też odprowadziliśmy tam naszego pupila po ciężkiej chorobie lub długim życiu, chcemy wierzyć w to, że jest tam zdrowy, radosny, szczęśliwy i że kiedyś wybiegnie nam na spotkanie. Legenda o Tęczowym Moście jest tym, co odbiera śmierci jej traumatyczną otoczkę, odziera z czarnej peleryny i trzyma nas za rękę w najtrudniejszych chwilach. To wszystko świadczy o tym, jak bliskie i ważne są dla nas zwierzęta. Niestety, wciąż trafiamy na ludzi, którzy wartościują śmierć na ludzką i tę, w ich pojęciu mniej istotną, zwierzęcą. Oburzają się na kremacje czworonogów, przeznaczone dla nich cmentarze czy miejsca pamięci, a nawet na łzy opiekunów. Czy można wartościować śmierć? Albo żałobę? To tak, jakby śmierć psa była inna od naszej, ludzkiej. Gorsza. Mniej istotna. Nie zasługująca na opłakiwanie i smutek. A przecież też jesteśmy zwierzętami, też się rodzimy, żyjemy i umieramy, i takie same prawa biologii nami rządzą. Jeśli jakaś istota jest nam bliska, to po jej odejściu czujemy wręcz fizyczny ból. A skoro nasze zwierzęta są dla nas bardzo ważne, są członkami naszych rodzin, to co w tym oburzającego, że kiedy odchodzą to cierpimy i chcemy je godnie pożegnać?

