Behawior i wychowanie
Dziecko i pies – ten temat często wywołuje kontrowersje i chyba dlatego jest zbyt rzadko poruszany i dyskutowany. A szkoda. Od dawna wiadomo, że dzieci bardzo zyskują, kiedy wychowują się w towarzystwie psa. Od najmłodszych lat uczą się, że zwierzęta są żywymi stworzeniami, które tak jak ludzie mają swoje potrzeby i granice, że czują i wyrażają radość, smutek, głód, strach czy ból. Uczą się szacunku, odpowiedzialności, wrażliwości i empatii. Bliskość psa pomaga redukować stres, lęk i wycisza układ nerwowy. Spacery zapewniają codzienną dawkę ruchu na świeżym powietrzu, a stały kontakt z psem pozytywnie wpływa na budowanie odporności i może zmniejszać ryzyko alergii – układ immunologiczny dziecka w naturalny sposób uczy się rozpoznawać zagrożenia i je zwalczać. Pies może być dla małego człowieka wspaniałym towarzyszem i przyjacielem, o ile dorośli podejdą do tego świadomie i dojrzale, a nie pod wpływem mody czy chęci spełnienia dziecięcego życzenia o psie.
Największa pułapka, w którą wpadają potencjalni opiekunowie zwierzęcia, to „idealna rasa psa dla dziecka”. Niestety, media oraz nieodpowiedzialni hodowcy, a właściwie „hodowcy”, wciąż powielają ten wysoce szkodliwy mit. „Idealna rasa psa dla dziecka” nie istnieje. Każdy pies, bez względu na to czy jest rasowy czy nie, duży czy mały, stary czy młody, czy pochodzi z hodowli czy z adopcji, jest dla dorosłych, bo to oni, a nie dzieci, niosą ciężar odpowiedzialności za czworonożnego domownika. A jest to poważne zobowiązanie nawet na kilkanaście lat. To na nich spoczywa obowiązek zaspokojenia wszystkich psich potrzeb – od bytowych, poprzez emocjonalne i żywieniowe, na zdrowotnych kończąc. Każdy pies wymaga habituacji, socjalizacji i nauki, bo sam z siebie nie wie, jak żyć i funkcjonować w ludzkim świecie. Jest przecież psem, nie człowiekiem. Fundacje pomagające rasom psów, do których przylgnęła łatka psów łagodnych i rodzinnych, pełne są smutnych historii czworonogów kupionych dzieciom. Bo przecież taki golden czy labrador miał być posłuszny, cierpliwy i nie mieć w sobie cienia agresji, a zaczął nerwowo reagować, gdy dziecko się do niego zbliża. Skoczył na trzylatka, a ten upadając doznał urazu głowy. Ugryzł, bo maluch wkładał mu ręce do uszu. Załatwia się w domu i niszczy sprzęty, bo dzieci zajmują tak dużo czasu, że brakuje go już na długie spacery i odpowiednią opiekę nad czworonogiem, która zaspokoi jego gatunkowe potrzeby. Rozgoryczeni, wystraszeni i sfrustrowani ludzie chcą jak najszybciej pozbyć się psa, ich dziecko pozostaje z traumą, a psu zapada się pod łapami cały jego świat. Jedna, nie do końca przemyślana decyzja wywołała przerażającą lawinę nieszczęść, która dotknęła kilka istnień.

