Prawo i formalności
Wspomnienie Ewy Marciniak – historia czwarta o adopcji Majlo.
– Bardzo trudno jest wskazać tę jedną, wyjątkową adopcję. Każda ma w sobie to “coś”, każda jest zupełnie inna, ale i wspaniała jednocześnie – wspomina Ewa Marciniak – Tyle ich było..Pamiętam adopcje Benia, Funny, Abi, Deiza i jeszcze wielu innych. Ale ta konkretna historia Majlo i jego Ani, utkwiła mi najmocniej.
– Trudno od samego początku –
Majlo pod opiekę fundacji trafił we wrześniu 2016 roku, oddany przez poprzednich właścicieli. Zamieszkał z Olą, w domu tymczasowym. Niestety, Majlo ugryzł. Został przeniesiony do kolejnego domu tymczasowego, ale i tam nie mógł pozostać. Wrócił ponownie do Oli, ale nie było mowy o jakiejkolwiek współpracy i zdecydowano o jego pobycie w hotelu. Tam, pod okiem szkoleniowca, wracał powoli do względnej równowagi. Brakowało mu uwagi, miłości człowieka, jego zainteresowania nie tylko podczas szkoleń. Po rocznym pobycie, Majlo wreszcie ma szansę zamieszkać w najlepszym domu tymczasowym, o jakim mógł marzyć. Beata i Jarek, niesamowici opiekunowie, biorą psa pod swoje skrzydła.
– U Beaty i Jarka –
Zaczyna się mozolna i bardzo ciężka praca. Wszyscy pragniemy, żeby Majlo ponownie zaufał, żeby zaczął żyć, jak na tak pięknego psa przystało. Beata i Jarek dali mu szansę, a on fantastycznie ją wykorzystał. Wyprowadzili go na prostą! Pokazali, że warto słuchać, jakie jest ciekawe i fajne życie w zgodzie z człowiekiem, jak dużo może zyskać; nie tylko pałaszując smaczki, ale przede wszystkim otrzymując uczucie, dotyk, zabawy, atencję. Praca była długa, bo trwała rok i nagle pojawia się Ona: Ania, Anulka, Aneczka, i tak zwyczajnie zainteresowana adopcją Majlutka.
– Ania –
Zaczęły się odwiedziny, dłuższe spotkania i wreszcie wspólne spacery. Ania uczyła się Majlo, a Majlo Ani. Z czasem, tak bardzo się do siebie przyzwyczaili, że Majlo w każdy umówiony dzień czekał cierpliwie na Anię przed bramą działki. Czekał skupiony mimo tego, że na działce miał czworonożnych przyjaciół Bafiego i Sabę, psy Beaty i Jarka
– Umowa adopcyjna –
Pewnego dnia Jarek zaproponował Ani, żeby zabrała Majlo na cały weekend do siebie. Każdego dnia spędzali ze sobą coraz więcej czasu bez opiekunów tymczasowych, poznawali się coraz lepiej. Wreszcie Ania była pewna, że Majlo to właśnie “ten” pies i była gotowa go zaadoptować. – I tak zanim podpisaliśmy umowę adopcyjną, oni spędzili ze sobą bardzo dużo czasu na „gigancie”– śmieje się Ewa. – Jarek zawsze był w pogotowiu, zawsze przy telefonie i z chęcią pomocy dobrymi radami, ale też trzymając rękę na pulsie w razie kłopotów. Każda rada wtedy pozwoliła Ani bardzo dobrze poznać Majlo,a Majlutek rozumiał Anię.
– Prawdziwy dom –
4 listopada 2019 podpisujemy umowę z Anią ….Majlutek zostaje u niej na zawsze po miesięcznym pobycie na „tymczasie”. Wszystko układa się w jak najlepszym porządku!
– Majlo ma dom!!!!!! Swój dom! Najwspanialszy DOM na świecie! – pamiętam jak krzyczałam z radości, mówi rozpromieniona Ewa.
– To nie była moja adopcja, to była adopcja Jarka i Beaty. Ja tylko wspierałam z boku, jako opiekun z ramienia fundacji. Fundacji, która dała szansę takiemu psu jak Majlo, taką samą szansę dali mu Beata Jarek i Ania..Chciałoby się rzec: „Trzech Muszkieterów i pies Majlo”.
– Ostatnia rozmowa z Anią –
Ewa: – Aniu co u Was słychać? Jak Majlo?
Ania: – Majlo to super Pies! Nie tylko kumpel, to Pies PRZYJACIEL! Z Majlo czuje się bezpiecznie idąc wieczorem. Majlo wie kiedy mam gorszy dzień i potrafi pocieszyć! I ma wiele, wiele innych zalet. Ten Majlo to mój PIES dwa w jednym. Jest w super formie, robimy bardzo długie spacery, chodzimy po górach, Majlo pokonuje trasy około 16 km! Ma rozbudowaną masę mięśniową i dalej ćwiczymy, poza tym jest na suplementacji. Przez te 6 miesięcy nie było już bólu łap, bioder czy kręgosłupa.
– Adopcja Majlo to było bardzo duże zaskoczenie, ale takie bardzo miłe, wręcz niesamowite z happy endem. Oby więcej takich adopcji w naszej fundacji z tak trudnymi psami – podkreśla Ewa.
Na zdj. Majlo

