Można domniemać, że to głównie słuch – reakcja na nasz głos, tonacje, fobie i nadwrażliwości na różne dźwięki. Jednak to nie to. Wzrok? Przecież niejeden pies uczy się schematów właśnie przez obserwowanie chociażby swojego przewodnika. Reaguje na widok smyczy w ręku, analizuje naszą mowę ciała i same sygnały uspokajające w psim świecie. Niemniej, nadal to nie to… I zapewne dla jednych to oczywiste, a dla niektórych zaskakujące – pies buduje swój świat… nosem.
Większość teraz powie „No tak! Przecież on ciągle wącha na spacerach!”, inni z kolei dopowiedzą „Ale my tez ciągle wąchamy”. Owszem – smród otoczenia, zapach obiadu, czy perfum osoby stojącej przed nami. I, co ważniejsze, my bardzo często robimy to mimowolnie. Aby zapach doszedł z podświadomości do świadomości musi być szczególny, intensywny lub dla nas znaczący. Inaczej nawet nie zwrócimy większej uwagi, że w ciągu dnia coś „wpadło nam do nosa”.
Po co to wszystko? Ten cały wykład o wąchaniu? Ponieważ wielu z nas zapomina o podstawowych potrzebach naszego psa. Pomijając tutaj potrzeby fizjologiczne, dochodzi nam jeszcze gryzienie, żucie, kontakty z innymi psami, ale przede wszystkim węszenie. Skoro już wiemy jak bardzo szczególny jest to zmysł dla naszego psa, dlaczego mu to odbieramy? Zapewne nie raz spotkaliście na swojej drodze spacerowicza z psem na króciutkiej smyczy, szarpanym do nogi. Taki spacer dla psa jest jałowy. Samo maszerowanie przed siebie budzi większą frustracje niż zamknięcie w domu. Brak możliwości sprawdzenia i powąchania otoczenia uniemożliwi psu relaksację. Czyli generalnie to, czego oczekujemy od psa w czasie spaceru.
Relaksację? Ano, pomyślcie. Jeżeli analiza zapachów u psa jest tak złożona – roztrzepywanie zapachów, wyłapywanie każdego pojedynczego i analiza, kodowanie i poszukiwanie źródła, to zapewne jest też bardzo męcząca. I teraz pytanie: Czy dziecko zostawione na kilka godzin na placu zabaw, przyjdzie samo do domu i powie „Mamo, jestem zmęczony”? Nie wydaje mi się. A co się dzieje z tym samym dzieckiem, kiedy myśli nad grą interaktywną lub odrabia pracę domową? Sytuacja kolosalnie się zmienia. Zatem, dlaczego rzucamy naszemu psu piłkę bez celu? Dlaczego uważamy, że jak wypuścimy go na podwórko, to się wybiega?
Do czego dążę? Do relaksacji i wyciszania Twojego psa. Do zaspokojenia jego podstawowych potrzeb. Nie ma tutaj miejsca na wymówki że nie masz na to czasu. To jest prostsze niż Ci się wydaje. Słyszałeś kiedyś o warsztatach węchowych dla psa? To nic wielce ambitnego. To tylko Twoja kreatywność i radość Twojego psa. A jeśli Ci powiem, że miska ze śniadaniem może posłużyć na prawie 30-40 minutową zabawę, po której pies położy się i zaśnie – zachęci Cię to? Uwierz, że tak absorbująca praca umysłowa jest w stanie zmęczyć, a przy tym wyciszyć psa bardziej niż bezsensowne chodzenie z psem na krótkiej smyczy, bo ciągnie.