Krew 🩸 ratuje życie zarówno u ludzi, jak i u zwierząt!

 

Posłuchajcie o zwierzęcym krwiodawstwie na przykładzie naszego warcianego podopiecznego – Ptysia:

 

„Za tydzień nasz 10-letni Ptyś 🐾 będzie miał urodziny, DRUGIE. Drugie, bo dostał kolejną szansę i przeżył, mimo dramatycznej diagnozy i stanu krytycznego, nie dającego nadziei.

 

Ptyś, adoptowany przez nas 7 lat temu z Warty Goldena żyje dzięki temu, że gdzieś w Polsce, Jacyś Mądrzy i Szlachetni Właściciele psa-ochotnika o imieniu DYL zdecydowali, aby Dyl był dawcą w ramach programu „Ratuję życie” w Weterynaryjnym Banku Krwi.

 

Często o Nich myślę, życząc Im i Dylowi tylko dobrych dni. Gdybyśmy na własnej skórze nie doświadczyli jak bezcennym płynem ustrojowym jest krew, nie byłoby tego postu. Krew jest bardzo droga, czasami trudno dostępna. Dlatego, jeśli Wasz pies spełnia warunki, by zostać dawcą, nie wahajcie się. Być może, jak w przypadku naszego Ptysia, ocali psa. Literalnie.

 

Ptyś na skutek zatrucia lekami podanymi przez „lekarza”- okulistę (w wyniku urazu 3-powieki) dostał ostrego zapalenia trzustki, które w ciągu jednej nocy zrujnowało cały organizm. Krwawienie z przewodu pokarmowego, smolista biegunka, zanik chodzenia na skutek  bolącego brzucha, wyniki krwi i prognozy katastrofalne.

 

Doprawdy, mimo, że Ptyś jest schorowany (niedoczynność tarczycy, niedomykalność zastawki, mastocytoma, ciężka protruzja krążka międzykręgowego L6-L7, spondyloza) pierwszy raz od 7 lat naszego wspólnego życia zaczęłam wątpić, że i tym razem, obroni tę walkę. Nie, nie zwątpiłam w Ptysia, bo wiem, że to Fighter pierwsza liga, ale wiek i rokowania nie pozostawiały złudzeń.

 

Żeby go ratować, potrzebna było przetoczenie krwi – podczas 1. transfuzji u psów można podać krew „w ciemno”. Znaczenie grupy krwi nie odgrywa roli. Udało się nam w ciągu godziny znaleźć w Krakowie świeżo mrożone osocze. Przetoczenie w sobotę przebiegło bez komplikacji.

 

Niestety, nad ranem w niedzielę, otrzymaliśmy wiadomość z lecznicy, że kategorycznie Ptyś wymaga 2. transfuzji, bo parametry krwi są śmiertelne. W Krakowie krwi nigdzie już nie było. Dzwoniłam i ryczałam z bezsilności. Znalazłam dopiero na Śląsku jednostkę z jego grupą krwi. Mieliśmy trochę ponad godzinę na dowiezienie jej do lecznicy. Udało się, choć dzisiaj, po 2 miesiącach stawiania Ptysia „na nogi” racjonalnie trudno nam ten horror wspominać.

 

Ptyś ma się dobrze. Zajada ze smakiem m.in. brokuły i bataty, ryż jaśminowy i chude mięso wołowe, gotowane jajka ze wsi i inne frykasy dopuszczalne w diecie trzustkowej. Po zapaleniu trzustki nie ma śladu, zmagamy się jeszcze z minimalną anemią. Patrząc, jak kocha to swoje życie, wiemy, że trzeba się bić do końca, mimo zwątpienia i niemocy.

 

Trafiliśmy na wspaniałych i oddanych Weterynarzy, którzy wiedzieli, co zrobić, by podnieść Ptysiowe szanse na przeżycie. Dlatego proszę Was, jeśli macie zdrowego psa, ważącego co najmniej 20 kg, w wieku pomiędzy 10 miesięcy – 7 lat, regularnie odrobaczanego, szczepionego przeciwko chorobom zakaźnym oraz zabezpieczonego przed pchłami i kleszczami, zdecydujcie by został Dawcą.

 

KREW DAWCY NIE MA CENY. KREW RATUJE ŻYCIE PSOM W OBLICZU ŚMIERCI. Takim jak Ptyś.

 

Popatrzcie na zdjęcie Ptysia zrobione kilka godzin po 2 transfuzji. Uśmiecha się! ❤️

 

Agnieszka i Dominik”