Strona Główna  Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Chat  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
OZZY
Autor Wiadomość
Nanka i Beza 
WARTA GOLDENA

Wiek: 29
Dołączyła: 02 Mar 2017
Posty: 3379
Skąd: Wieliczka
Wysłany: 2019-07-05, 15:03   OZZY

Ania Lora to wspaniała kobieta, której życiową misją jest niesienie pomocy mniejszym przyjaciołom. Od długiego czasu wspiera działanie Fundacji między innymi przyjmując pod swój dach naszych podopiecznych. Ania często przyjmuje psy, które wymagają bardzo dużej pracy i zaangażowania opiekuna. Część z Was pewnie pamięta historię Luckiego, jego obronę zasobów i pogryzienie Ani na początku swojego tymczasowania u niej. To wydarzenie nie zniechęciło jej do działania, nie oddała gagatka z powrotem do nas, Ania takie przeciwności losu pokonuje, a nie poddaje się im! Po długiej pracy z Luckim, pod czujnym okiem behawiorysty, Ania zyskała pełne zaufanie Luckiego, a ich więź stała się tak mocna, że zostali ze sobą już na zawsze :) Obecnie Ania ma na DT kolejnego Waricaka - Foresta. Psiaka, którego pobyt w schronisku miażdżył psychicznie, który całymi dniami leżał rozpłaszczony pod ścianą i próbował zniknąć. Dzisiaj, pod opieką Ani, jest już o niebo lepiej. Cieszy się radością życia, poznaje inne psiaki i czeka na wymarzony dom ;)
Ania, oprócz niesionej pomocy naszej i innym Fundacjom, posiada jeszcze swoje własne psiaki: Speedy - kawaler w typie owczarka niemieckiego i Ozzy senior golden retriever. Oczywiście każdy pies to odrębna historia, lecz tutaj będziecie mogli poznać bliżej historię Ozziego, który kilka dni temu przeszedł operację tracheotomii. Pomimo tego, że Ozzy nie jest Warciakiem, gdy Ania poprosiła o wsparcie finansowe nie było innej decyzji jak wspomóc Anię w walce o zdrowie jej ukochanego goldena.
Tracheotomia to operacja, na którą 90% z nas by się nie zdecydowała, nie jest to częsty zabieg u psów i pewnie blokuje nas trochę strach przed nieznanym. Poprosiliśmy Anię aby opisała historię choroby Ozziego, leczenie i rekonwalescencję po operacji, abyśmy wspólnie mogli bliżej poznać ten zabieg i może komuś ta wiedza pomoże w podjęciu decyzji o ratowaniu swojego psiaka.

_________________
'Wszystko to, co człowiek zwierzęciu wyrządził, spadnie z powrotem na człowieka.'
Pitagoras
 
 
Ania, Ozzy,Speedy i Lucky 
DOM WARTY GOLDENA

Wiek: 39
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 136
Skąd: Katowice
Wysłany: 2019-07-05, 22:20   

Na samym początku bardzo Wam dziękuję za pomoc w sfinansowaniu operacji Ozzy`ego. :serce: :serce: :serce: Dzięki Wam Ozzy ma szanse nie tylko na dłuższe życie, ale przede wszystkim na bardziej komfortowe życie.

Ozzy jest starszym Panem, bo kończy w niedzielę 13 lat. Jest psem z odzysku. W tym roku minie 9 lat, jak przygarnęłam Go wtedy, gdy Jego ludzie się od Niego odwrócili i postanowili Go oddać. Jest psem wyjątkowym i wielofunkcyjnym. Oprócz łobuzowania i sprawdzania mojej cierpliwości, zrobił w swoim życiu wiele dobrego. Jest honorowym krwiodawcą, ratując życie nie jednego psiaka. Jest edukatorem dzieci i młodzieży w ramach akcji edukacyjnej "Ręka w łapę", a przede wszystkim jest psem, dzięki któremu ja poszerzyłam horyzonty świadomego posiadania psa.

Kiedy rok temu zaczęły się problemy zdrowotne, które są niejako spowodowane wiekiem Ozzy`ego, zaczęła się walka o Jego komfort życia. Wiadomo z wiekiem siadają poszczególne organy i trzeba się z tym pogodzić. Ale u nas pogorszenie nastąpiło nagle.
Tyle co wróciliśmy z wyjazdu nad morze (Dębki :serce: ), Ozzy pogorszył się oddechowo. I zaczęła się batalia badań. Podczas bronchoskopii okazało się, że przypałętał nam się grzyb w układzie oddechowym (dość rzadkie schorzenie). Ale to wiedzieliśmy, że jest do wyleczenia. Bardziej smutne było to, że okazało się iż część krtani jest porażona i już nie funkcjonuje. Co zaczynało nieść ryzyko uduszenia się w każdym momencie, chociażby kawałkiem jedzenia, czy odrobiną wody. Wystarczyło, że wpadłoby nie w tą dziurę co trzeba. Po leczeniu grzybicy układu oddechowego, na kontrolnej bronchoskopii doszło do poważnego zapadnięcia się oskrzeli. Oczywiście udało się utrzymać funkcje oddechowe organizmu (mamy cudownych lekarzy), ale był to skutek nieodwracalny. I oskrzela już nie podejmują pełnej pracy jeśli chodzi o rozprężanie i kurczenie. No cóż... musimy z tym żyć. Grzyb został pokonany, a reszta to kwestia obserwacji i czasu.

Pierwszy raz temat tracheotomii został podjęty jakoś na początku tego roku. Kiedy to okazało się, że druga część krtani ulega porażeniu. Pojawiło się ryzyko przełyku olbrzymiego i coraz większe prawdopodobieństwo uduszenia się psa. Przestraszyłam się, zaczęłam panikować jak pies da sobie radę, czy ja dam radę nim się opiekować po takim zabiegu. Miałam ogromny mętlik w głowie i przede wszystkim mnóstwo wątpliwości. Poprosiłam o możliwość zastanowienie się i przemyślenia tego. I tak odwlekałam to w czasie. Byłam przekonana, że to się nie uda, zwłaszcza, że mam więcej niż jednego psa i nie ma idealnie sterylnych warunków u mnie. A przecież pies po takiej operacji musi żyć pod kloszem. Okazało się, że to myślenie jest bardzo mylne. Ale to wiem dopiero teraz, po operacji.

Oczywiście żeby odwlec w czasie operację, gdy nastąpiło pogorszenie się oddychania u Ozzy`ego poprosiłam Panią Doktor o możliwość próby ze sterydem. Stwierdziłam, że choć nasze nerki nie są w najlepszym stanie, to łatwiej mi będzie podratować nerki niż podjąć się opieki po tracheotomii. Ale niestety steryd nic nam nie dał. I kiedy Ozzy coraz częściej nie potrafił zaczerpnąć powietrza i świszczał dusząc się, podjęłam decyzję o operacji. Wybór był praktycznie żaden, bo mogłam jeszcze poddać Go eutanazji. Ale On mimo swojego wieku, mimo ogólnych problemów zdrowotnych, jeszcze chce żyć i to bardzo. To przecież nie mogę i przede wszystkim nie chcę Mu tego zabierać.

Sama operacja trwała ponad 2 godziny, prawie 3, wcześniej jeszcze wykonano RTG by sprawdzić czy płuca są czyste (bo w razie zmian nowotworowych nie ma już sensu psa męczyć operacjami). Ale tam było wszystko w porządku. Zanim podjęto się operacji, została również zrobiona kontrolna bronchoskopia, by sprawdzić, czy rzeczywiście inaczej już się nie da. Niestety tracheotomia okazała się konieczna. I tak czekałam na jakiekolwiek wieści z przebiegu operacji. Bałam się samego znieczulenia w tym wieku, ale również czy kiedy będzie moment wyłonienia dziury z tchawicy nie udusi się pies w tym czasie. Kiedy po długich 3 godzinach zawołano mnie do gabinetu, Ozzy powoli się wybudzał. Ja bałam się nawet spojrzeć na Jego szyję. Byłam przerażona tym, co teraz będzie. Bałam się, że nie dam rady, że przez swoją niewiedzę, brak doświadczenia w tej materii doprowadzę do jakiegoś zaniedbania i mi się pies udusi.

Teraz kilka dni po operacji wiem, że nie należy się tak bardzo bać. Wiadomo, to jest nowe doświadczenie w życiu, nowa sytuacja z którą i pies i opiekun muszą nauczyć się żyć.
Pies oddycha przez dziurę zrobioną w tchawicy. Dziura powstała z przyszycia brzegów skóry szyi do ścian tchawicy. Pierwotnie był zamysł włożenia rurki na kilka dni, ale to zawsze jest ciało obce i było ryzyko zropienia. A żadna infekcja teraz nie jest wskazana. Zatem została dziura. Na ten moment musimy jedynie pole operacyjne przemywać octeniseptem, tak by pozbywać się zanieczyszczeń i strupków, które się robią przy gojeniu ran. I to wszystko jeśli chodzi o pielęgnację rany pooperacyjnej. Najważniejsze jest teraz to, by nie dopuścić do tego by cokolwiek dostało się do tchawicy. Do osłony tego miejsca idealna okazała się warciana bandamka. :roll: Tego trzeba bardzo pilnować, bo najmniejsza drobinka, która dostanie się do dziury powędruje od razu do oskrzeli i płuc. Dla goldena oznacza to również koniec z moczeniem futra i pływaniem. Gdyż udusi się. Trzeba uważać przy wszelkich wysokich trawach, by miejsce było osłonięte. Ozzy uwielbia się na trawie kłaść i tarzać. Pozwalam mu, upewniając się najpierw czy dziura jest dobrze osłonięta. Jeść pies może normalnie i najważniejsze już nie ma ryzyka, że się udławi i udusi. Wszystko inne można opanować i nauczyć się z tym żyć.
Ozzy doszedł do siebie szybko, jak na swoje naście lat. Lepiej oddycha co wiąże się z tym, że reszta tkanek i organów lepiej jest dotlenianych. Czasami jeszcze trochę dziura kłóci się z pyskiem i pies się trochę gubi, ale trwa to moment. Kolejnym wyzwaniem będzie dla nas zima, bo teraz zimne powietrze pójdzie bez pośrednio do tchawicy, więc ryzyko infekcji większe, niż jak się powietrze ogrzeje w pyszczku. Ale to nic, ważna, że operacja zwiększyła szanse Ozzy`ego na to by do zimy dożyć.
 
 
Ania, Ozzy,Speedy i Lucky 
DOM WARTY GOLDENA

Wiek: 39
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 136
Skąd: Katowice
Wysłany: 2019-07-07, 21:11   



Dziś moje Szczęście kończy 13 lat. :urodziny:

A niebawem mamy wspólną rocznicę. :serce:
 
 
Monia i Larsik 
WARTA GOLDENA

Wiek: 27
Dołączyła: 18 Lis 2011
Posty: 2319
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-07-07, 21:33   

Aniu, to ogromny zaszczyt mieć Cie w warcianej rodzinie. Mimo, że znam Cie tylko internetowo ogromnie cenię Twoją walkę o złotka.

Czytałam Waszą historię z zapartym tchem. Teraz będzie już dobrze! Ozzy jest szczęściarzem, że ma Ciebie! Nie jeden z nas by się dawno poddał.
 
 
 
Angelika i Spike 
WARTA GOLDENA

Wiek: 25
Dołączyła: 17 Lut 2016
Posty: 13344
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-07-08, 11:30   

Super, cieszę się, że powstał ten wątek, uważam, że jest potrzebny, zarówno nam, jako fundacji oraz osób w niej pracujacych, jak i dla innych, aby mogli się więcej dowiedzieć od osób bardziej doświadczonych oraz o samej operacji i z czym to się wiąże.

Będę śledzić wątek, nigdy nie wiadomo, kiedy ta wiedza może się przydać, a przy okazji mocno ściskam Ciebie i Ozziego :) waleczny jest nasz staruszek!
_________________
Nowy dom Spajkusia od '16 ;-)
Angelika i Radosław
/ Diana (*), 2005-2015
 
 
Ania, Ozzy,Speedy i Lucky 
DOM WARTY GOLDENA

Wiek: 39
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 136
Skąd: Katowice
Wysłany: 2019-07-09, 01:33   

No i stało się to, czego się obawiałam. :cry: :rozpacz:

Ozzy za każdym razem po operacjach miał uczulenie na szwy. Tym razem został poszyty specjalną żyłką, by tego uniknąć. Ale się nie udało. Pojawiło się uczulenie, wokół dziury zrobił się hot spot i jeszcze pojawiła się ropa. :rozpacz: Niestety jest ryzyko, że ropa zejdzie nam do oskrzeli i płuc. A wtedy już nie będzie tak łatwo, zwłaszcza że Jego oskrzela już nie rozprężają się tak, jak należy.

Mamy wdrożony dodatkowy antybiotyk, o szerokim spektrum działania, do tego miejscowo też przemywamy antybiotykiem i srebrem koloidalnym.

W środę mamy się pokazać do kontroli. Mam nadzieję, że będę miała lepsze wieści.
 
 
Angelika i Spike 
WARTA GOLDENA

Wiek: 25
Dołączyła: 17 Lut 2016
Posty: 13344
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-07-09, 09:36   

Aniu, w takim razie czekamy... :(
Jakbyś potrzebowała naszej pomocy, mów.
Wszyscy jesteśmy z Wami.
_________________
Nowy dom Spajkusia od '16 ;-)
Angelika i Radosław
/ Diana (*), 2005-2015
 
 
Nanka i Beza 
WARTA GOLDENA

Wiek: 29
Dołączyła: 02 Mar 2017
Posty: 3379
Skąd: Wieliczka
Wysłany: 2019-07-14, 22:12   

Aniu jak się macie z Ozzym? Mam nadzieję, że antybiotyk zadziałał i pokonaliście uczulenie :serce:
_________________
'Wszystko to, co człowiek zwierzęciu wyrządził, spadnie z powrotem na człowieka.'
Pitagoras
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum phpbb by phpBB3 Assistant