LEON trafił do fundacji oddany przez właścicieli. Pies ma obecnie 6 lat, z czego pięć spędził w kojcu na podwórku.
Rok temu podczas przesuwania go podczas snu za przednie łapy, ugryzł właściciela. Po tym zostal przypięty do łańcucha na podwórku w ciągu dnia a na noc byl wpuszczany do sieni domu. Pies nie był prawie w ogóle wyprowadzany na smyczy ponieważ według właścicieli podczas spaceru ciągnął i szczekal. Przed przyjęciem do fundacji pies odbył spotkanie z behawiorystą, który nie ocenił go jako psa agresywnego a jedynie jako psa, który potrzebuje dużo wysilku fizycznego i psychicznego.
Leon trafił do domu tymczasowego w Warszawie. Tu praktycznie od początku pojawiły się obrona zasobów, zwłaszcza jedzenia i szczekanie w ciemności. Spotkałam się z tymczasową opiekunka Leona kilka dni temu i dalam jej kilka wskazówek dotyczących wyciszania psa, zabaw wechowych i żucia, konieczności spacerowania w specjalnych szelkach oraz bycia pośrednikiem wszelkich pozytywnych doświadczeń.
Fundacja zaproponowała konsultacje z behawiorystą jednak opiekunowie nie mieli na to czasu. W dt zaczęły się pojawiać coraz bardziej niepokojące zachowania od warczenia i szczekania w nocy do ugryzienia przez Leona opiekuna w brzuch.
Podczas mojego spotkania Leon w zabawie podgryzal rękawy ubrania, szybko uczył się z zastosowaniem pozytywnych metod szkolenia ze smakolykami, że niektóre zachowania są niepożądane.
Pies wymaga zdecydowania i konsekwencji w postępowaniu. Bardzo domaga się uwagi i glaskania, potrzebuje opiekuna, który będzie wyciszal jego pobudzenie poprzez pozytywne szkolenie.

Wątek na forum: http://wartagoldena.org.pl/forum/viewtopic.php?t=4831

[box]Kolor: biszkoptowy

Miejsce zamieszkania: Białystok

Status: wolny/szuka domu

Stan zdrowia: przeszedł babeszjozę

Stosunek do dzieci: nie zostanie wyadoptowany do domu z dziećmi

Stosunek do psów: bardzo dobrze dogaduje się zarówno z psami jak i suczkami

Stosunek do kotów: ?

Kogo szuka: Odpowiedzialnego, konsekwentnego człowieka, który ze stoickim spokojem zastosuje się do rad Opiekunów Tymczasowych. Leon został oddany przez właścicieli. Poznał domowe ciepło, był przez swoją rodzinę kochany. Nagle zawalił się jego świat i znalazł się w kojcu. Sfrustrowany zaczął się okaleczać wygryzając łapki. Trafił do DT w Warszawie, jednak tam nie do końca potrafił dogadać się z Opiekunami. Na ratunek Leonowi przyszli Martyna i Adam oraz Marley z Białegostoku. Każdego dnia na nowo udowadniają Leosiowi, że człowiek to szczęście i bezpieczeństwo, za co on odwdzięcza się wzorowym zachowaniem.[/box]